Proszę Państwa - oto miś....;)


Dopiero wyskoczył spod igiełki a już jest naszykowany do wakacji :)

Przy okazji moja pierwsza śmielsza próba mokrego filcowania - kosmetyczka zapinana na guziczki. Ma kształt freestylowy, jako że autorka nie potrafi jeszcze umiejętnie wyrównywać krawędzi ale myślę sobie, że taki "naturalny" klimat też jest w filcu fajny :).



Śliczności Kasiu narobiłaś,też bym chciała umieć takiego misia wykłuć,piękny ci pyszczek wyszedł.Widać, że uważnie studiowałaś szkółkę Oli.A mnie wstyd bo ciągle się nie wyrabiam,nawet batiku jaki przy tobie zrobiłam nie pokazałam na swoim blogu.;-(
OdpowiedzUsuńEch Marylko czasem też tak mam. Teraz dużo rekodzielę to i staram się tu chwalić moimi wytworkami, ale czasem też brak czasu.
OdpowiedzUsuńA za pochwałę misia grzecznie dziękuję i bardzo się cieszę, ze się podoba :D Kłaniamy się razem z Agrestusiem